WYCHODZENIE SPOŁECZNOŚCI

Powodują oni bowiem wychodzenie danej społeczności z kolein odruchu, trady­cji, zwyczaju. Czyżby zatem typ metafizycznego niedowiarka, sokrateika był „solą ziemi” cywilizacji zachodniej? Otóż, sądzę, że tak. Nieliczni poszukiwa­cze, ludzie w imię prawdy gotowi wątpić we wszystko są jej składnikiem naj­bardziej twórczym i dynamicznym, są jej epicentrum. Człowiek w zbiorze zwie­rząt jest podobno jedynym zwierzęciem myślącym, być może cywilizacja za­chodnia jest w zbiorze cywilizacji – dzięki poszukiwaczom – jedyną cywilizacją istotnie myślącą (nauka), oraz wobec siebie krytyczną, a zatem twórczą. Mała w tym miejscu dygresja. Nietzsche nawoływał do wątpienia. Umie­ściłem go zaś wśród dogmatyków, to znaczy tych, którzy w swoim mniemaniu prawdę posiedli (co prawda prawdę negatywną, świadomość, że prawdy nie ma, ale jednak prawdę). Sądzę, że Nietzsche nawołując do wątpienia nie był konse­kwentny. Skoro głosił, że prawdy zasadniczej, metafizycznej nie ma, to nie ma też – na poziomie zasadniczym – spraw wątpliwych; wszystko jest mniema­niem, złudzeniem (i to bez wątpienia). Wszystko, co wydaje nam się realne jest tylko odbiciem w krzywym zwierciadle w nieskończonej sali krzywych luster. Nie mają sensu poszukiwania, skoro nie ma nic do znalezienia. Już sofiści wy­chodząc od niewiary w episteme uczyli dowodzić na dwie strony; że wszystko jest prawdą i że nic nie jest prawdą. Ani w jednym, ani w drugim przypadku nie ma miejsca na wątpienie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *