POSZUKIWACZE

Po kilku medialnych sekundach inna gwiazda wy­bucha, inny guru staje się modny i omijacz zmienia wzór. Poszukiwacze prawdy (sokrateicy) wierzą w autorytety, podobnie jak dogmatycy, ale inaczej. Dają kre­dyt zaufania, ale warunkowy. Wierzą, ale nie dowierzają. Każdy autorytet jest warunkowy, każdy król może okazać się nagi. Autorytetem dla sokrateika („meta­fizycznego niedowiarka”) jest ten myśliciel, który potrafił zwątpić we wszystkie autorytety i zbudować coś pięknego s a m od podstaw. Gdy bowiem zbudował coś pożyczając od innego autorytetu, sokrateik poszukuje tego innego. I tego też pyta: „Skąd to wiesz?”, „Skąd twoja pewność”. Jeśli okazuje się, że pewność pochodzi od jeszcze wcześniejszego autorytetu, jego zaufanie przesuwa się pię­tro niżej. Piętrem podstawowym, fundamentalnym okazuje się być zwykle Bóg. Ostatecznie bowiem samodzielny — zarówno w istnieniu jak i tworzeniu — może być tylko Bóg. Choć i co do Jego autorytetu – nie negując zwykle istnienia – sokrateik potrafi mieć wątpliwości. Poszukiwacze dowierzają zatem rozwiąza­niom poszukiwaczy, to znaczy tych, którzy naprawdę byli samodzielni.Problem dotyczy, w wielkim skrócie tego, czy Bóg może ogarnąć swoją nieskończoną mą­drość. Czy Bóg może stworzyć świat tak bogaty, że nie będzie w stanie go poznawczo udźwi­gnąć? Różne warianty emanacyjnego panteizmu z tym się borykają. A zatem „albo Bóg, albo nihilizm poznawczy”, ale nawet Bóg nie jest gwarancją prawdy. Chciałem tym problemem zająć się w końcowej części pracy, ale proporcje nakazują odłożyć to na potem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *