NIEUSTANNI POSZUKIWACZE

Dlatego może nieustannych poszukiwaczy jest niewielu. Tutaj ponownie cywilizacja zachodnia uwypukla pewną swoistą – to znaczy dobrze widoczną na tle zwierząt – cechę ludzką. Mianowicie, na tej zadziwiającej pla­necie pojawiło się mnóstwo istot żywych (gatunków) i wszystkie żyją śpiąc, to znaczy poruszają się po torowiskach instynktu. I oto nagle pojawia się istota, która się budzi. Przeciera oczy i zadaje sobie pytanie: „Gdzie jestem?”, „Skąd jestem?”, „Dlaczego tu, a nie gdzie indziej”, „Po co? Dokąd?”. Tą istotą jest oczywiście człowiek. Ale nie każdy w równym stopniu. Bardziej Pascal niż przeciętny Europejczyk. Ale też chyba zdecydowanie bardziej przeciętny Euro­pejczyk niż przeciętny mieszkaniec Amazonii. Kusi więc perspektywa zakończenia podróży. Być wreszcie w porcie, wy­siąść na jakiejś stacji. Uznanie jakiejś stacji za końcową daje bowiem nadzieję na bezpieczeństwo i zadomowienie. Używam metafory podróży nieprzypadko­wo. Grecy rozbudzili w sobie bezinteresowną ciekawość, chęć poznawania świata, co, jak wiadomo, stało się źródłem filozofii, a co miało na początku wymiar zmysłowy, podróżniczy; poznać świat to obejrzeć różne miejsca, zwie­dzać. Greckie słowo teoria znaczyło pierwotnie tyle, co zwiedzanie (u Herodo- ta). Podróż i zwiedzanie są więc spokrewnione z filozofią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *