NIESKUTECZNY ZWYCIĘSKI PRAGMATYZM

hgfjghjkjhk

Wady zwycięskiego dogmatyzmu są nieźle znane, wielokrotnie były zresztą empirycznie testowane (okrutny wiek XX był doskonałym polem doświadczal­nym). Jak jednak wyglądałoby społeczeństwo czysto pragmatyczne? Pozbawio­ne jakiegokolwiek sacrum, wiary w jakąkolwiek prawdę, wiary w coś, co czło­wieka przerasta? Można się tylko domyślać. Nawet bowiem w społeczeństwach najbardziej zlaicyzowanych i nastawionych na doczesne rozkosze istnieją – być może już tylko siłą bezwładu trwające – obszary sacrum. Wyobraźmy sobie jednak, że owe zaszłości, żywe skamieliny (wiary w prawdę) obumrą do reszty. Przychodzi na myśl – podobno od Pitagorasa pochodzący – podział ludzi na trzy kategorie: jedni przychodzą na igrzyska („igrzyska życia”), aby coś kupić i sprzedać, czyli zarobić, drudzy przychodzą, aby wygrać, trzeci zaś, aby tylko popatrzećCi ostatni to typ ludzi (dziwny i rzadki), którymi kieruje czysta cie­kawość, zdolność do kontemplacji, zdziwienia i poświęcenia. Otóż społeczność czysto pragmatyczna to społeczność pozbawiona tej trzeciej kategorii. Składa się ona wyłącznie z tych, którzy chcą albo zarobić, albo wygrać. Nie ma świę­tych, mędrców i filozofów. Znikają tak zwane motywacje wyższe, pozostaje tylko chęć doznawania (pieniądze) i chęć triumfowania. Klejem dla więzi spo­łecznej może być tylko strach przed strażnikami i doraźne sojusze w celu „zro­bienia jakiegoś interesu”. Czego jednak mają bać się sami strażnicy? Dlaczego mają przestrzegać zasad?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *