NA TRZECH FRONTACH

images (1)

W Polsce chęć uczynienia państwa i prawa na powrót narzę­dziem jedynie słusznej prawdy jest tym bardziej niebezpieczna, że zderza się z bezmyślną i drapieżną falą konsumpcjonizmu zachowującą na powierzchni pozory religijności (ci co praktykują, ale nie bardzo wierzą). Owe przyziemne, chciwe i zarazem płytko religijne masy świetnie nadają się do zmanipulowania. Słaby jest bowiem element pośredni, sokratejski – zarazem krytyczny i wierzą­cy – potrafiący zamortyzować wahania koniunktury historycznej. W skali cywi­lizacji zachodniej „od wewnątrz” niewątpliwie bardziej niebezpieczny jest bez­kształtny relatywizm. W skali zaś cywilizacji zachodniej „od zewnątrz” ponow­nie fundamentalizm. Polak – sokrateik powinien więc teraz walczyć naraz na trzech frontach. Powinien walczyć z atakiem fundamentalistów w kraju, z atakiem agnostyków, omijaczy prawdy w skali wewnątrzcywilizacyjnej, oraz z wielką fundamentali- styczną nawałnicą z zewnątrz. Równanie zatem z trzema niewiadomymi. Jedno z trudniejszych wyzwań intelektualnych. Trzeba bowiem niezwykłego talentu, aby tę walkę w trzema przeciwnikami naraz skutecznie prowadzić. Znajdować coraz to inne dobre rozwiązanie dla owego pulsującego, zmiennego w czasie, równania. Sądzę, że w Polsce teraz najsłabiej rozpoznane jest niebezpieczeństwo we­wnętrzne w skali cywilizacji zachodniej. Owo „samozatrucie otwartego społe­czeństwa”. Temu zagrożeniu – wypełniając rolę służebną – poświęcam następny paragraf.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *