KAŻDY PORT

Każdy port, każda stacja jest innych zasad, i coraz większa ich ilość, drobiazgowość. Ortodoksyjny odłam judaizmu jest tutaj nie­złym przykładem. Pobożny Żyd nie miał czasu na nic innego poza służbą Bogu, tyle bowiem codziennie musiał spełniać nakazów, unikając oczywiście zaka­zów. Każdy dzień był niczym przeskomplikowany przepis kulinarny, który na­leżało robić dla Boga. Aby danie się udało, trzeba było pracować od świtu do nocy. Dlatego też na kobiety spadał ciężar zarabiania i zajmowania się domem. Rzec można, że pobożny Żyd służył Bogu, zaś kobieta służyła pobożnemu Ży­dowi. Omijącze prawdy skłaniają się do odrzucenia wszelkich zasad i reguł w imię jednej wartości – przyjemności (użyteczności). Grają zaś w imię tej wartości „jak przeciwnik pozwala”. Przeciwnik to świat. Świat się zmienia, a zatem nie ma żadnej absolutnie niezawodnej recepty, zasady. Wkraczamy w ten sposób w krainę etyk sytuacyjnych. Każdorazowego wyznaczania kierun­ku w imię maksymalizowania przyjemności (pożytku). Aby jednak wyznaczyć kierunek, potrzebny jest jakiś stabilny punkt odniesienia. Punktem odniesienia jest tutaj „JA doznające”. Jednak po bliższym badaniu okazuje się, że również JA (jaźń) nie jest stabilne, że mamy do czynienia ze strumieniem wrażeń i do­znań. Hume – spostrzegając to – wbił nóż w plecy swojej formacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *