INSTYNKT SAMOZACHOWAWCZY

images (2)

Po pierwsze, w imię in­stynktu samozachowawczego. Bo jeśli cywilizacja zachodnia zginie, albo zmie­ni się nie do poznania, nie będzie w niej zapewne miejsca dla metafizycznych niedowiarków (albo niedowiarstwo zostanie odgórnie zniesione, albo rozmach metafizyczny oddolnie zniknie proroctwo Witkacego). Po drugie, z racji może ważniejszej, szlachetniejszej. Cywilizacja zachodnia jest bowiem zarazem mat­ką i córką filozofii. Filozofia urodziła się w greckim mateczniku, a po urodzeniu stała się jej głównym budowniczym. Służenie zatem cywilizacji zachodniej jest typem lojalności najbardziej może fundamentalnym, lojalności zarazem wobec matki i córki. Filozofia powinna więc być – poza poszukiwaniem prawdy – autonomiczną, dobrowolną służebnicą cywilizacji zachodniej. Nie powinno to być zatem jej główne zajęcie (jak sądzą najszlachetniejsi spośród pragmatystów, np. Rorty), powinno to być jej główne zajęcie uboczne. Ten, kto wyszedł z pla­tońskiej pieczary na powierzchnię, nie powinien tylko trwać w zachwycie i kontemplować świata ze słońcem, ale powinien wrócić do pieczary, aby rato­wać zakutych w łańcuchy bliźnich. Niezbędne w takim razie bywa przezwycię­żenie w sobie pokusy czystego poznawania. Bywa tak, że należy zanurzyć się w zielone i mętne, pełne żmij i pijawek bajoro polityki. Archimedes niechętnie zapewne odrywał od czystej geometrii i projektował machiny obronne, ale się odrywał, i to może być dla nas – zapewne dużo mniej utalentowanych w dzie­dzinie czystych poszukiwań – wzór.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *