CO JEST POŻYTECZNE?

Używając metafory „wysiadania na stacji” czuję się zaś dłużnikiem Józefa Piłsudskiego (i to po­dwójnie, po pierwsze za obraz wysiadania z tramwaju „socjalizm” na przystan­ku niepodległość, a po drugie za to, że wysiadł z realnego pociągu na dworcu w Warszawie 11 listopada).Z jednej strony, powiedzmy z prawej, kuszą stacje wielkich religii. Tam nad budynkami dworcowymi (synagogami, kościołami, meczetami) neony: „Uwierz Mojżeszowi”, „Uwierz Jezusowi”, „Uwierz Mahometowi”. Między nimi stacyjki pomniejszych proroków, zbawicieli i filozofów holistów. Po dru­giej stronie kusi Stacja Rezygnacji. Rezygnacji z podróżowania – czyli niekoń­czącego się poszukiwania prawdy — w imię konkretu, pożytku, skuteczności. Neon na tej stacji głosi: „Nigdy się nie dowiesz czy prawda jest, i jaka jest”. „Zajmij się czymś pożytecznym, czymś co daje realne efekty”. Co jednak jest pożyteczne? Co, tak naprawdę, jest realne? Okazuje się, że skoro prawdy nie znamy, to nie wiemy, co jest naprawdę realne i pożyteczne. Ostateczna perspektywa może zmienić nasze doraźne namiary. Ale pociąg już odjechał, a my otrzymaliśmy wizję przyjemności jako jedynego dobra. I zostali­śmy przywiązani do tronu z przyjemnościami i cierpieniami, jak to opisał – chcąc nas zapewne pokrzepić – Bentham. A zatem poczucie bezpieczeństwa (bo wreszcie w bezruchu) za cenę przykucia łańcuchami do tronu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *